logo

YSL Fusion Ink – recenzja podkładu w gąbce

Moda na podkłady zanurzone w gąbce trwa już od jakiegoś czasu i mówiąc szczerze na początku nie wiedziałam co o tym myśleć. Wydawało mi się, że może to być kolejny trik marketingowy, który w praktyce okaże się bezużyteczny. Jako że cały internet zachwycał się podkładem L’Oreal Miracle Cushion nieśmiało je też zakupiłam w jakiejś promocji, uważając, że przecież jeśli nawet okaże się beznadziejny to przynajmniej nie utopię większej gotówki. I tu się miło rozczarowałam, bo podkład okazał się świetny a jego pełna recenzja jest TUTAJ.

Z czasem coraz więcej firm zaczęło wypuszczać tą formę podkładu, więc przekopałam recenzje internetowe w poszukiwaniu nowego, potencjalnego skarbu. Ten od YSL wydał mi się bardzo sensowny.

Moje pierwsze wrażenie to był zachwyt. Wykończenie jakie daje na twarzy trochę przypomina mi to od Touche Eclat, chociaż to całkiem inna formuła.

Opakowanie jest piękne, wygląda bardzo luksusowo w złocie i czerni. Podobnie jak inne tego typu podkłady załączona jest gąbka do aplikacji, ale dla mnie dużo wygodniej nakłada się ten podkład pędzlem. Spore lusterko jest zawsze wygodną opcją do poprawek w ciągu dnia. Mój ulubiony pędzel, który używam do nakładnania podkładu YSL to Zoeva 104, ale każdy inny pędzel do podkładu czy też gąbka Beauty Blender też się sprawdzi.

Ten sposób opakowania niestety nie sprawdzi się u profesjonalnych makijażystów, ciężko też sobie wyobrazić, żeby pozwolić koleżance skorzystać z naszego podkładu. Za każdym razem, kiedy zanurzamy pędzel w gąbce wciskamy tam swoje bakterie. Równie ważne jest tu częste mycie pędzli czy gąbki do podkładu. Nie jest to dla mnie problemem, gdyż pędzle myję bardzo regularnie.

Podkład ten ma krycie średnie, czyli dokładnie takie jakie lubię na co dzień. Mniejsze krycie jest bardzo łatwe do osiągnięcia, bo wystarczy tylko zamoczyć pędzel delikatniej i nabrać mniej produktu. Wykończenie jest piękne, satynowe i świetnie się stapia z moją skórą. Podkład nie jest matowy, ale wygląda niezmiernie naturalnie na buzi. Zawsze przypudrowuję moją strefę T, ale robię to z większością podkładów. Dobrze się utrzymuje w ciągu dnia.

Jedno opakowanie tego podkładu już zużyłam, a przy poszukiwaniu drugiego odkryłam że dostępne są wkłady. Zaoszczędziłam przy tym 10 funtów.

Nie umiem dokładnie wytłumaczyć dlaczego tak bardzo podoba mi się ta forma podkładu, ale w tej chwili podkłady w gąbce to mój hit. Wydaje mi się, że ten sposób jest trochę szybszy i łatwiejszy w użyciu. Nie muszę dozować podkładu na nadgarstek, co zwykle robię przy podkładzie w płynie, więc jest szybciej i czyściej. Mam lepszą kontrolę nad ilością podkładu, którą nabieram na pędzel. Jest to też świetna opcja przy podróży, bo jest też bardzo lekki.

Jest też kilka drobiazgów, które mi nie do końca odpowiadają.

Po pierwsze jest tylko 6 odcieni, przy czym ja mam numer 20 i 30. Biorąc pod uwagę fakt, że należę raczej do tych bardziej bladych, nie ma tu dużo wyboru dla ciemniejszych karnacji, a szkoda. Tak duża firma jak YSL powinna lepiej zadbać i kobiety z całego świata.

Niestety podkład skończył mi się szybciej, niż zwykłe podkłady w płynie. Wydaje mi się, że ilość umieszczonego w gąbce produktu jest sporo mniejsza niż standardowe 30ml, co niestety nie ma odbicia w cenie. Z drugiej strony dostępność wkładów trochę to kompensuje. Mam też wrażenie, że z czasem podkład trochę podsycha i trudno wydobyć całość produktu z tej gąbki.

Pomimo tych drobnych niedogodności uwielbiam ten podkład i używam go codziennie z przyjemnością.

Podkład YSL kosztuje 35 funtów a wkłady 25.



4 odpowiedzi na “YSL Fusion Ink – recenzja podkładu w gąbce”

  1. Muszę koniecznie spróbować……

  2. Dominika Płachta napisał(a):

    Może jestem dziwna, ale mnie tam to nie przekonuje 😛

    • trendissimo napisał(a):

      Hej Dominika, zgadzam się że ta forma podkładu nie jest dla każdego i też miałam na początku zastrzeżenia o których napisałam w poście. Ma swoje wady, które też tu otwarcie wymieniam, ale mimo wszystko mi bardzo odpowiada. Zawsze staram się bardzo szczerze pisać o kosmetykach i wymienić wady i zalety. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych poszukiwań idealnego podkładu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

YOU MAY LIKE

Moje ulubione kosmetyki

Stylizacja Dnia