logo

Sunday Riley Luna Oil – recenzja

Sunday Riley Luna Sleeping Night Oil to produkt, który wywołał ogrom zachwytu w internecie zaraz po pojawieniu się na rynku. Nie wiem, czy potrzeba się jeszcze do tych zachwytów dołączać, jednak myślę, że jeśli ktoś jest maniakiem pielęgnacji jak ja i jeszcze o nim nie słyszłam to jednak warto. Jest to produkt do skóry, która potrzebuje pomocy. Jest świetny w zwalaczaniu oznak starzenia skóry, na przebarwienia i na trądzik, a także widoczne pory i wiele innych problemów.

luna9277

Zacznijmy więc od podstaw. Większość roboty załatwia tutaj nowa forma retinolu. Retinol i jego odmiany, to substancje które są szeroko stosowane przez firmy kosmetyczne w produktach przeciwzmarszczkowych, a jego silniejsze odmiany można dostać na receptę do zwalczania trądziku czy przebarwień pod kontrolą lekarza. Retinol ma za sobą liczne badania i udowodnione naukowo działanie przeciwstarzeniowe jak i przeciwtrądzikowe i redukujące pigmentację. Nowa forma retinolu użyta przez Sunday Riley jest łagodniejsza, ale daje świetne rezultaty. Każdy kto jak ja miał trądzik i używał produktów z retinolem na receptę będzie wiedział, że jest to czasem trudna miłość. Rezultaty są zwykle super, ale pierwsze kilka dni, a czasem nawet tygodni, może się pojawić tymczasowe zaczerwienienie, złuszczanie i wysuszenie skóry. Saunday Riley zawiesiła ten aktywny składnik w olejku, który jednocześnie łagodzi wszystkie te niepożądane efekty. I to nie byle jakim olejku, tylko mieszance kilku wysokiej jakości olejków, które łagodzą podrażnienie, zaczerwienienie i nawilżają.

luna9310

Kilka olejków wartych wspomnienia to między innymi olejek z awokado, z ziaren chia, olejek z winogron a także blue tansy, który nadaje ten specyficzny, niebieski kolor temu produktowi. Lista składników jest imponująca.

Muszę przyznać, że pierwsza aplikacja to dość dziwne doświadczenie. Najpierw jest ten nietypowy kolor, więc po nałożeniu można odnieść wrażenie, że skóra ma niebieskawy odcień, na szczęście tylko na chwilkę bo szybko się wchłania. Po drugie jest zapach, który nie jest jakiś nieprzyjemny, jednakże po wielu miesiącach używania Skinesis Overnight Facial, który pachniał jak SPA, ten zapach był dla mnie trochę zaskoczeniem. Nie jest to nieprzyjemny zapach, ale też nie jest to aromaterapeutyczne przeżycie, jak w przypadku Skinesis. Teraz się przyzwyczaiłam i lubię ten zapach, bo mi przypomina jak dobrze moja skóra będzie wyglądać z rana. Po pierwszej nocy zauważyłam, że moja skóra wyglądała rano bardzo ładnie i świeżo, ale po trzecim użyciu to już się całkowicie przekonałam i teraz nie umiem się obejść bez Luny.

Moja skóra rano jest całkowicie odświeżona, odmłodzona, gładziutka i bez żadnych wyprysków. Uzależniające doznanie.

Opakowanie to plastikowa butelka w ciemnym, niebieskim kolorze, który chroni te cenne składniki przed niszczącym działaniem promieni słonecznych. Pipetka jest łatwa i higieniczna w użyciu, i z łatwością można nabrać kilka kropel, które należy wieczorem delikatnie wmasować w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Najmilszą częścią używania Luny jest to, kiedy znajomi zaczynają komplementować, że masz piękną cerę.

Oczywiście jeśli borykasz się z ciężkim trądzikiem to najbardziej polecam udać się do dermatologa po produkty na receptę. Luna moim zdaniem to jednak świetny produkt do zwalczania i zapobiegania objawom starzenia skóry. Polecam każdemu po trzydziestce, kto chce zadbać porządnie o swoją cerę.

Cena tego produktu jest dość wysoka, bo aż 85 funtów. Dostępny jest na cultbeauty.com i w SpaceNK. Radzę zapisać się do newslettera na obu stronach, bo czasem zdarzają się promocje i można trafić trochę taniej (mi się udało za 70 funtów przy promocji w SpaceNK). U mnie ten produkt zastępuje dwa, które kiedyś używałam wieczorem, czyli serum i krem na noc, także nie wychodzi to aż tak drogo. Jeśli jest jeden produkt, na który możesz sobie pozwolić wydać trochę więcej, to polecam zainteresować się Luną a poszukać tańszych odpowiedników przy innych produktach do pielęgnacji. Poza tym, zawsze można poprosić Mikołaja żeby nam podrzucił jako prezent świąteczny.



Tagi:, , , , , , ,

3 odpowiedzi na “Sunday Riley Luna Oil – recenzja”

  1. Anna napisał(a):

    Opakowanie wygląda bardzo ekskluzywnie. Ciekawy produkt. 🙂

    • trendissimo napisał(a):

      Witaj Aniu, tak to ekskluzywny i bardzo skuteczny kosmetyk. Zdecydowanie przyczynił się do polepszenia mojej cery. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. passion4luxus.com napisał(a):

    Luna jest moją ulubioną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

YOU MAY LIKE

Iconic bags – Louis Vuitton Speedy

Świąteczne prezenty

Noworoczne Postanowienia