logo

Recenzja nowych perfum Chanel No5 L’eau

Zdaję sobie sprawę, że perfumy to bardzo indywidualna sprawa i co podoba się mi, nie musi się podobać innym. Mimo to, chciałam się z Wami podzielić moją obsesją do odnowionej wersji perfum Chanel No5 L’eau, chociaż oryginalnej wersji nie znosiłam.

no5chanel9327

Ogólnie jestem fanką perfum Chanel, miałam większość dostępnych w drogeriach i moim ulubieńcem przez ostatnie kilka lat był Coco Noir. W pamięci utkwił mi ten moment kiedy pierwszy raz powąchałam perfumy No5 i moja natychmiastowa reakcja: „co to w ogóle jest?”. Nie mogłam zrozumieć dlaczego ten zapach jest tak kultowy i dlaczego w ogóle ktoś się tym zachwyca.

Jak to zwykle bywa przez lata gust do zapachów nam się zmienia, a ja wyraźnie przerzuciłam się na  cięższe zapachy, ale Chanel No5 to wciąż było dla mnie za dużo. Myślę, że w ostatnich paru miesiącach zdecydowanie mogłam wyłapać nuty, które mi się podobają, ale wciąż był to zapach bardzo przedawniony i irytujący. Jakiś czas temu dostałam próbkę kremu No5 i ten krem mi się spodobał. Perfumy dodane do kremu były oczywiście w dużo mniejszym stężeniu, takie trochę rozcieńczone, co sprawiło, że odnalazłam w nich tą unikalność i faktycznie mnie zaintrygowały. Bardzo mnie więc ucieszyło, kiedy Chanel wypuścił nową, lżejszą wersję perfum No5 i oczywiście musiałam się wybrać żeby je sprawdzić.

no5chanel7248

Nowa, lżejsza wersja perfum No5 całkowicie trafia w mój zapachowy gust. Słowo uwielbiam nie odzwierciedla dobrze mojego stosunku do tych perfum, ja mam wręcz obsesję na ich punkcie w tej chwili. Wciąż można wyczuć główne nuty zapachowe z oryginalnych No5, nie jest to całkowicie nowy zapach, ale dodano tam nuty cytrusowe, co sprawiło że jest lżejszy, świeższy i bardzo na czasie. Wydaje mi się, że ten zapach dużo lepiej będzie przemawiał do naszego pokolenia i więcej osób będzie mogło go z przyjemnością używać. Moim ulubionych rytuałem w tej chwili jest nałożenie kremu No5 na dwa, trzy punkty na szyi zaraz po kąpieli i spryskanie się Chanel No5 L’eau jak już jestem ubrana. Nie wiem, czy to tylko mój problem, ale wydaje mi się że nie są one zbyt trwałe. Ja nie mogę ich wyczuć na sobie po kilku godzinach, ale czasem to indywidualna sprawa.

Butelka jest ta sama co w oryginalnej wersji, ale jak się porówna je razem to L’eau ma prawie przezroczysty płyn a w No5 płyn jest praktycznie żółty. Myślę, że zostanie moim ulubieńcem jeszcze przez długi czas. W Anglii kosztują £68 za 50ml i £96 za 100ml. Nie jestem pewna, czy są już w Polsce, gdyż nie widziałam ich on-line, ale pewnie są już w sklepach. Naprawdę polecam się wybrać i powąchać, nawet jeśli nie jesteś fanką oryginalnej wersji No5. Może się okazać miłą niespodzianką, jak to było u mnie.



Tagi:, , , , , , , , ,

2 odpowiedzi na “Recenzja nowych perfum Chanel No5 L’eau”

  1. […] temat nowych, a raczej odświeżonych perfum Chanel No5 L’eau pisałam już TUTAJ. Nie będę się powtarzać, tylko zapewniam Was, że wciąż używam i wciąż uwielbiam te […]

  2. passion4luxus napisał(a):

    In love too…….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

YOU MAY LIKE

Noworoczne Postanowienia