logo

Clarins Blue Orchid olejek – recenzja

W temacie olejków do twarzy jestem nowicjuszem. Jako posiadaczka tłustej/mieszanej cery przez większość mojego życia zawsze myślałam, że muszę się trzymać jak najdalej od olejków. No i tu się myliłam. Olejki używane z rozsądkiem mogą się bardzo przysłużyć cerom tłustym, mieszanym czy nawet skłonnym do trądziku.

W ciągu ostatnich kilku lat moja skóra trochę się zmieniła, i mimo że wciąż jest mieszana przez większość czasu teraz jest też często odwodniona. I tutaj właśnie przychodzi z pomocą Clarins Blue Orchid. Wszystko mi się w nim podoba. Pachnie przepięknie, wchłania się w miarę szybko (jak na olejek) no i zostawia moją cerę pięknie odświeżoną. A więc czas na recenzję.

 

blue orchid

 

Jest to produkt w 100% pochodzenia roślinnego, zawierający ekstrakty z drzewa różanego, paczuli oraz błękitnej orchidei, które mają działanie nawilżające, przywracają napięcie skóry i ją odświeżają. Dodatek olejku z orzecha laskowego wygładza skórę i chroni przed odwodnieniem. Bardzo porządny skład olejków.

Kiedy używać: dla mnie jest to typowy produkt na noc lub do zabiegów (w domu też). Ja bym się nie odważyła używać do rano pod makijaż bo jest za tłusty (jak i każdy inny olejek). Dla mnie to świetny produkt na noc, który używam po prostu sam, albo po uprzednim nałożeniu serum, w zależności jak mam ochotę. Olejek Clarins to mój oczywisty wybór po złuszczaniu (głównie kwasami), gdyż bardzo fajnie koi moją skórę i radzi sobie z małym podrażnieniem czy tymczasowym zaczerwienieniem jakie może się pojawić bezpośrednio po kwasach. Jeśli mam chwilę dla siebie i nakładam maskę z glinki czy inną maskę oczyszczającą to zawsze na koniec aplikuję ten właśnie olejek. Z rana nakładam tylko wtedy, gdy wiem, że nie będę nigdzie wychodzić z domu i nie nakładam wogóle makijażu.

Opakowanie: Butelka zawiera 30ml i jest to jak mi się wydaje wystarczająca ilość, gdyż do jednej aplikacji potrzebujemy naprawdę 2-3 kropelki. Wystarcza na bardzo, bardzo długo. Butelka jest bardzo ładna, z poręcznym aplikatorem – pipetką, która pozwala odmierzyć dokładnie tyle kropelek ile trzeba. Piękny, intensywny żółty kolor olejku wygląda ślicznie na półce w łazience. Mam tylko jedną obawę, czy to przezroczyste opakowanie nie sprawi, że olejek będzie się szybciej rozkładał pod wpływem światła. Na wszelki wypadek trzymam szafce.

 

blue orchid2

 

Jak używać: Ja po prostu zakraplam 2-3 kropelki na ręce, rozcieram przez dosłownie parę sekund i nakładam na twarz, szyję i dekolt delikatnie przyciskając. Oczywiście jest to idealny produkt do masażu twarzy, ale ja zwykle nie mam na to czasu. Cokolwiek zostaje na rękach rozcieram jak krem do rąk, po czym biorę głęboki wdech i delektuję się tym pięknym, relaksującym zapachem. I tyle!

Cena i gdzie szukać: Za 30ml trzeba zapłacić około 150zł i można dostać na każdym stoisku Clarinsa a także on-line na przykład ze strony Sephory TU

Podsumowując: Mam już kilka innych olejków upatrzonych do testowania więc jak ten się skończy to pewnie kupię coś innego. Wiem jednak, że prędzej czy później będę na pewno kupować kolejne opakowanie, bo jest świetny. Szczerze polecam.

 



Tagi:, , , , ,

Jedna odpowiedź do “Clarins Blue Orchid olejek – recenzja”

  1. passion4luxus napisał(a):

    W mojej buteleczce widac juz dno, uwielbiam go…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

YOU MAY LIKE

Scarves / Apaszki, szaliczki